Historia wirusów

2239
0
Udostępnij:

Początek Internetu, to także historia wirusów, która sięga roku 1968, kiedy to z inicjatywy Pentagonu powstała sieć ARPANET łącząca zaledwie cztery hosty. Działania Amerykanów były skutkiem szoku, który wywołany został wysłaniem w kosmos sztucznego satelity Sputnik przez ZSRR. Przodek Internetu, bo tak dziś nazywany jest ARPANET, powstał więc z przyczyn militarnych i jak wiele innych inicjatyw, z których korzystamy do dzisiaj, był początkowo powiązany z wojskiem.
Sieć, jaką znamy obecnie, to rok 1990. Data ta wiąże się bowiem z opracowaniem przez Tima Bernersa-Lee usługi WWW.

 

 

Pierwsze wirusy

Od samego początku istnienia Internetu jego użytkownicy muszą mierzyć się z mniej lub bardziej groźnymi wirusami, które atakowały systemy komputerowe.
Twórcą pierwszego wirusa na masową skalę, który powstał już pod koniec lat ’80 jest Robert Morris. Jak twierdzi sam autor celem jego stworzenia była chęć zmierzenia wówczas jeszcze bardzo skromnego Internetu. Skutkiem jego działania było niemal całkowite sparaliżowanie ówczesnej sieci. Za swój czyn został skazany na 3 lata obserwacji sądowej, grzywnę pieniężną w wysokości 10000 dolarów, 400 godzin prac społecznych oraz 150000 dolarów kosztów postępowania sądowego. Dziś Robert Morris jest profesorem na jednej z amerykańskich uczelni. Jego historia pokazuje nam, że czasami warto eksperymentować 😉

 

Pre-historia, czyli czas plag

Przełom lat ’90 oraz ’00 to prawdziwa plaga tworzącego się złośliwego oprogramowania. Bardzo często w różnego rodzaju mediach pojawiały się informacje o nowych wirusach oraz skutkach ich działań.
Jednym z pierwszych znanych wirusów z tamtego okresu był Code Red. Wykorzystywał on błąd w oprogramowaniu serwera Microsoft Internet Information Server. Zamieniał treść witryn pobieranych z danego serwera WWW. Liczba infekcji powodowana robakiem Code Red podwajała się co 27 minut. Mniej więcej co 25 dni przeprowadzał również atak odmowy dostępu na wybrane serwery WWW.

Innym powszechnie znanym wirusem jest Nimda, ktory jest jednym z najniebezpieczniejszych i najbardziej skomplikowanych technicznie robaków w historii. Rozsyłał się aż na 12 różnych sposobów, a po dostaniu się do komputera lub serwera skutecznie uniemożliwiał pracę. Zainfekował ponad 2 miliony komputerów w ciągu 3 dni.

Równie groźny był Klez, który uważany jest za prekursora spoofingu. Walczył on również z oprogramowaniem antywirusowym imitując je, próbując w ten sposób zostać możliwie jak najdłużej niezauważonym w danym systemie komputerowym. Rozprzestrzenił się w 2.5 godziny.

Jeżeli zaimponowała Wam szybkość rozprzestrzeniania się i infekcji dwóch wcześniejszych wirusów, to poznajcie Slammera. Wystarczyło mu zaledwie 10 minut, by zainfekować 90% serwerów Microsoft SQL. Liczba zarażonych komputerów podwajała się co 9 sekund.

Jednym z ostatnich głośnych szkodników działających na szeroką skalę był Conficker. Robak głównie wykorzystywał luki w zabezpieczeniach platformy Windows Server oraz usługach systemów operacyjnych takich jak Windows XP i Vista próbując zablokować aktualizacje systemowe oraz atakując program antywirusowy. Zainfekował dziesiątki milionów komputerów, głównie w Europie, uderzając m.in. w Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii oraz francuską marynarkę wojenną.

 

Zawód cyberprzestępca

Z pewnością zauważyłeś, że w przeciwieństwie do nie tak dawnej historii w ostatnim czasie zdecydowanie rzadziej lub nawet wcale nie mówi się o nowych wirusach. Nie jest to jednak skutek braku chęci do ich tworzenia, ani tym bardziej bezpieczniejszych metod obronnych przed skutkami ich działania. Dziś celem atakujących przestała być chęć zwrócenia na siebie uwagi lub wyrządzenia szkód. Obecnie twórców złośliwego oprogramowania interesują przede wszystkim korzyści materialne, czyli pisanie wirusów na zlecenie lub zdobywanie przy ich pomocy niezwykle cennych i wrażliwych danych. W większości przypadków działania te nie są wymierzone w infekcje na skalę globalną lecz na ściśle sprecyzowany cel lub konkretną grupę docelową. Istnieją nawet grupy przestępcze, które wynajmują programistów do tworzenia złośliwego oprogramowania, traktując to jako normalną pracę.
Pierwszym znanym wirusem napisanym na zlecenie jest ZOTOB, którego jednym z autorów jest Atilla Ekici. O innych złośliwych oprogramowaniach wiadomo niewiele, ponieważ takie jest ich zadanie.

 

Złe prognozy

Niestety w zdecydowanej większości przypadków standardowe zabezpieczenia takie jak skaner antywirusowy lub zapora sieciowa nie są skuteczną metodą obrony i ochrony naszych komputerów.
Jeżeli przyjmiemy bardzo (bardzo!) optymistyczny wariant, w którym założymy, ze na świecie istnieją 2 miliardy systemów komputerowych, a 99% z nich będzie odpowiednio zabezpieczonych, to i tak oznaczało to będzie 20 milionów skutecznych ataków miesięcznie, co z kolei da nam 240 milionów infekcji komputerów w skali miesiąca.

 

—-

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na:

Udostępnij:

Zostaw komentarz